Dyrektor Programowy
Tomasz Wójcik
Doświadczenie wyniesione z placu budowy
Tomasz zaczął pracę w branży OZE w marcu 2016 roku. Przez ostatnie 8 lat widział dziesiątki projektów, które sypały się przez błędy w dokumentacji technicznej. Postanowił to zmienić i dołączył do Sage Education. W naszej firmie pilnuje, żeby każdy kursant dostał twardą wiedzę, a nie marketingowe bajki. Sam osobiście nadzorował prace na 47 budowach farm fotowoltaicznych, więc doskonale wie, gdzie inżynierowie najczęściej popełniają błędy przy montażu falowników.
Tomasz nie lubi lania wody. Uważa, że inżynier potrzebuje konkretnych schematów i twardych danych, aby dobrze wykonać swoją robotę. Dlatego jego programy szkoleniowe to sama techniczna gęstwa. Tomasz spędza około 14 godzin tygodniowo na aktualizacji materiałów, bo przepisy w Polsce zmieniają się wyjątkowo szybko. W samym 2023 roku przeszkolił 156 osób, które teraz samodzielnie projektują instalacje i zarabiają na zielonej energii.
Praktyka zamiast teorii
Główne szkolenie u Tomasza trwa dokładnie 32 dni. To nie jest przypadkowa liczba. Właśnie tyle czasu zajmuje rzetelne przejście od podstawowych wzorów do wykonania pełnego, samodzielnego audytu budynku. Tomasz kładzie ogromny nacisk na wyliczenia. Jeśli kursant nie potrafi poprawnie policzyć strat ciepła na konkretnym przykładzie z mroźnego lutego 2024 roku, nie otrzyma od nas certyfikatu. Tutaj liczy się precyzja obliczeń, a nie samo siedzenie w ławce.
Prywatnie Tomasz to fan starej szkoły inżynierskiej. Kolekcjonuje podręczniki techniczne z lat 70., bo twierdzi, że fizyka budowli nie zmieniła się od tamtego czasu ani trochę. Często powtarza, że jesteśmy inżynierami dla inżynierów i to widać w każdym przygotowanym przez niego module. Jeśli masz pytanie o konkretny model pompy ciepła albo problem z doborem zabezpieczeń AC/DC, Tomasz zazwyczaj odpowiada na wiadomości w ciągu 3.2 godziny w dni robocze.
Bywa uparty przy sprawdzaniu projektów końcowych, co niektórzy kursanci wspominają jako najtrudniejszy etap kursu. Jednak to właśnie dzięki takiemu podejściu nasi absolwenci nie mają później reklamacji od klientów. Tomasz uważa, że lepiej popełnić błąd na szkoleniu w Łodzi, niż na dachu u klienta pod Warszawą. Jego celem jest wypuszczenie na rynek ludzi, którzy wiedzą, co robią z kluczem w ręku i kalkulatorem w kieszeni.